Jedzie styczeń saniami
śniegiem sypie z rękawa.
Ubrał czapy choinom
to dopiero zabawa.
Z zimą styczeń tańcuje
gwiżdże, głośno wiatr srogi.
Tak wywija i skacze,
że aż bolą go nogi.
Styczeń ciągle pracuje
przykrył ziemię pierzyną,
a po niebie powoli
ciemne chmury wciąż płyną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz