Pan Jan całe popołudnie pracował w ogrodzie. Maciek dzielnie mu pomagał. Słońce grzało coraz mocniej. Śpiewały ptaki i pachniało wiosną. - Zebrałem wszystkie śmieci i zaniosłem w wyznaczone miejsce - chłopiec wskazał duży pojemnik tuż obok płotu. - Dobrze wnuczku. Teraz będziemy siać pietruszkę, marchewkę i groch. - Mogę mieć swoją grządkę? Będę o nią dbał, obiecuję - prosił Maciek dziadka. - Oczywiście - pan Jan uśmiechnął się, sięgając po nasiona. - Zatem do pracy. Ja robię rowek, a ty wkładasz nasiona i lekko przysypujesz ziemią - Maciek bardzo przejęty uważał, żeby każde nasionko trafiło w wyznaczone miejsce. Kiedy podlali posiane nasiona, nagle chłopiec dostrzegł coś żółtego. - Dziadku, tam koło płotu - wskazał zaciekawiony. - To żonkile. Chodź zobaczymy je z bliska. - Jakie śliczne, delikatne - Maciek pochylił się nad kwiatami. - Jest coraz cieplej, za parę dni zazieleni się cały ogród. Jutro znowu przyjdziemy, może pojawią się nowe rośliny. Musimy podlewać ziemię, żeby trawa i kwiaty szybko rosły. - Tak i żeby wykiełkowały nasze nasionka - dodał chłopiec. - Masz Maciusiu rację. Muszę dbać o swoją grządkę - dodał dumnie chłopiec. Ujął dłoń pana Jana i razem pomaszerowali do domu. |
piątek, 18 lipca 2014
Pomocnik Maciek
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz