Na środku sali stała pięknie ustrojona choinka. - Jaka ładna, kolorowa - zachwycały się dzieci. - Tyle na niej ozdób - Marek z zaciekawieniem spoglądał na drzewko. Wojtek podszedł do okna. - Proszę pani, proszę pani! W ogrodzie też stoi choinka. Tylko, że śnieg ją przysypał i wcale jej nie widać. Kiedy dzieci spoglądały w szyby okien do sali weszły panie woźne. Nastała pora obiadu. Wszyscy jedli w milczeniu myśląc o małym samotnym drzewku. Kiedy skończyli, pani wyjęła z szafy duże pudło. - Mam pomysł. Wkładamy ciepłe okrycia i maszerujemy do ogrodu. Śpieg prószył coraz mocniej. Pani strząsnęła z choinki śnieg. Chłopcy odgarnęli go małymi łopatkami. - Teraz przymocujemy do gałązek lampki. Pomóżcie mi ostrożnie wyjąć je z pudełka - dzieci wspólnie z panią ozdabiały choinkę. Po powrocie do sali dzieci podbiegły do okien. Na małej jodle jaśniały barwne, szklane kule. - No proszę - uśmiechnęła się pani - W tym roku mamy aż dwie choinki. |
piątek, 18 lipca 2014
Choinka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz